|
Gdyby zapytać przeciętnego Katalończyka, kto jest nieomylny, odpowiedziałby na pewno, że Bóg i... Boski Johan. Od trzydziestu z górą lat Barcelona wpatrzona jest w Holendra jak w obrazek, a co Cruyff powie, traktuje się jak świętość.
Hendrik Johannes Cruyff, jeden z największych piłkarzy w historii futbolu, urodził się 25 kwietnia 1947 roku w Amsterdamie, jako drugi syn Manusa Cruyffa i Nel Cruyff-Draaier. Jego rodzina nazywała go na początku Jopie, potem Johan. Dorastał w Amsterdamie, w dzielnicy o nazwie Betondorp, nieopodal stadionu De Meer, na którym grał wtedy Ajax Amsterdam. Jego ojciec był dostawcą owoców dla klubu i chlubił się wizytówka, na której napisane było: "główny dostawca Ajaxu". Futbol był więc obecny w jego życiu od samego początku. Zaczynał grać w piłkę na ulicy, co pięknie pokazuje w humorystycznej scence (mały Johan trafia piłką w okno), film pokazywany w muzeum Ajaxu. Kiedy chłopiec miał dwanaście lat, ojciec zmarł na atak serca. Johan bardzo przeżył jego śmierć. Tęsknił za ojcem i, jak wtedy twierdził, wciąż czul się jego obecność. Po śmierci ojca, matka Johana podjęła prace w charakterze sprzątaczki w Ajaksie, aby uzyskać dodatkowe dochody. W tym czasie młody Cruyff był już osobą znaną bywalcom stadionu. Zdarzało mu się kopać piłkę ze sportowcami grającymi w pierwszej drużynie. Johan zaczął grac w zespole młodzieżowym tego klubu już jako dziesięcioletni chłopiec. Szybko zwrócił na siebie uwagę kibiców i trenerów ze względu na doskonale panowanie nad piłką, trafna analizę wydarzeń na boisku i - co także ważne - skłonność do kwestionowania decyzji sędziów. Członkowie zespołu tolerowali kłótliwość kolegi tylko dlatego, ze Cruyff zwykle miał racje - przynajmniej w sprawach związanych z piłką nożną.
W 1962 roku czytelnicy klubowego pisma Ajaxu dowiedzieli się, ze w klubie rośnie talent, który warto obserwować podczas meczów. 24 października 1964 roku trener Buckingham pozwolił siedemnastolatkowi zadebiutować w towarzyskim spotkaniu z Helmondia '55. Jednak prawdziwy debiut nastąpił 14 listopada tego roku podczas występu przeciwko drużynie FC Groningen. Ajax rozegrał fatalny mecz, ale Cruyff strzelił swoją pierwszą bramkę na trzy minuty przed końcem spotkania. Kariera młodego piłkarza rozpoczęła się wiec bardzo obiecująco. Na boisko wyszedł w koszulce z numerem 14 i ta liczba towarzyszyła mu w Ajaksie i reprezentacji Holandii już do końca kariery. "Czternastka" potrafiła wszystko - perfekcyjnie grał obiema nogami, nie miął problemów z kierowaniem piłki do siatki głową.
Był jednym z najlepiej wyszkolonych piłkarzy świata, bez problemu mógł "okiwać" wszystkich obrońców włącznie z bramkarzem i posłać piłkę do bramki. Kiwnąć, podać na kilkadziesiąt metrów, strzelić niespodziewanie z daleka i znaleźć się w podbramkowym tłoku. Obrońcy wprost nie potrafili grac przeciw niemu. "Gdy śledziłeś ruchy jego ciała, a nie piłki, to już byłeś przegrany" wspomina były kolega z Ajaxu, Wim Suurbier. W wieku 20 lat popisał się niebywałym wyczynem - strzelił 6 goli w jednym meczu (w tym klasyczny hat-trick). Pechowy bramkarz, Gerrit Vooys nigdy nie zapomniał tego fatalnego, listopadowego dnia 1967 roku. "Gdyby to był ktoś inny byłoby to straszne, ale jeśli chodzi o Cruyffa poczytuje to sobie za szczególny, choć negatywny zaszczyt" - mówił wiele lat potem.
Piłka zawsze go słuchała, a on wymagał, żeby koledzy z boiska słuchali jego. Był urodzonym przywódcą, miał autorytet nawet wśród starszych kolegów. To właśnie on najczęściej nosił opaskę kapitana.
Dwa lata później, w 1966 roku, Cruyff sięgnął ze swoja drużyna po mistrzostwo kraju. Ajax wygrał u siebie 2:0 z FC Twente. Bramki strzelili Piet Keizer i Cruyff. Zwycięstwo to przesądziło o zdobyciu przez Ajax tytułu mistrza Holandii. W tym samym roku dziewiętnastoletni już Cruyff został zauważony przez selekcjonera reprezentacji Holandii, George Kesslera. Zadebiutował w reprezentacji w meczu z Węgrami i... strzelił gola!!! W swoim drugim meczu przeciwko Czechosłowacji, rozegranym na stadionie olimpijskim w Amsterdamie, Cruyff jako pierwszy w historii reprezentant Holandii musiał zejść z boiska po otrzymaniu czerwonej kartki. Cruyff nie milczał, jeśli czuł, ze traktowany jest niesprawiedliwie. W czasie całej swojej kariery bardzo często pozwalał sobie na dyskusje z sędziami. Wkrótce został najlepszym graczem w Holandii, znanym na całym świecie ze swej gotowości do walki i świetnego przygotowania technicznego. Z Cruyffem Ajax osiągnął niebywałą serie sukcesów. Zdobył z nim praktycznie wszystko co było możliwe do zdobycia. Trzy razy pod rząd Ajax zdobywał Puchar Europy (1971-73), zdobył Puchar Świata (1972), a jego widowiskowy styl gry zyskał miano futbolu totalnego. "Nasz styl gry z lat 70-tych był kontrolowanym chaosem" - określił ten totalny futbol jego genialny wykonawca. W Ajaksie Cruyff spędził 10 lat.
Kiedy Amsterdam opuścił pomysłodawca futbolu totalnego, trener Rinus Michels, Cruyff także zapragnął spróbować czegoś nowego, zwłaszcza że koledzy uczynili mu afront pozbawiając go roli kapitana. Nie bez znaczenia były tu tez pieniądze. W 1973 roku za sumę 922.000 funtów przeniósł się, wraz ze swoim przyjacielem Johanem Neeskensem, do FC Barcelona, która zaproponowała mu pięciokrotnie wyższą gaże od tej, jaka dostawał w Ajaksie. Rekordowy transfer Cruyffa do hiszpańskiego klubu był w Holandii tak wielkim wydarzeniem, ze jedna z gazet napisała wówczas: "Nawet sprzedaż Straży Nocnej Rembrandta nie byłaby w stanie wywołać w kraju większej konsternacji"... Razem z Barceloną wywalczył m.in. mistrzostwo Hiszpanii, Copa del Rey, a także, co chyba najbardziej cieszyło fanów Barcy, pokonał Real Madryt na stadionie Santiago Bernabeu 5:0
Jednym z boiskowych partnerów Johana był peruwiański napastnik Hugo Sotil. "Jeśli doczekam się syna, nazwę go Johan" - oznajmił kiedyś Peruwiańczyk Holendrowi - a ty zostaniesz jego ojcem chrzestnym, l wychowamy go na wielkiego piłkarza!"
W pięć lat po opuszczeniu Hiszpanii przez Hugo (1977), familia Sotilów powiększyła się o potomka. "Cholo" pamiętał o obietnicy, dając synowi imię Johan. Niestety, nie udało mi się ustalić - czy "Boski Johan" został padrino (ojciec chrzestny) Johana Solila. Natomiast jest prawie pewne, że dwudziestoletni już dzisiaj "Cholito" ma wszelkie zadatki, by podążyć śladami swojego sławnego ojca.
Johan kocha ojca, kocha Cruyffa, lecz niedoścignionym idolem jest dla niego Diego Maradona. I fascynuje go jeszcze inny Argentyńczyk, Javier Saviola. Też skromny wzrostem, a wielki duchem.
Z numerem 9 na koszulce (zamiast numeru 14 z Ajaxu) Cruyff grał w Barcelonie przez pięć sezonów, od 1973 do 1978 roku; w 139 meczach strzelił 47 bramek. W 1978 roku zagrał ostatnie spotkanie w czerwono-niebieskiej koszulce hiszpańskiego klubu - ironia losu sprawiła, ze był to mecz przeciw Ajaxowi. Choć w sensie sportowym nie stracił nic ze swojej klasy, to jednak stracił pieniądze, ponieważ oszukał go wspólnik. Dla podreperowania finansów postanowił przenieść się do Stanów Zjednoczonych, gdzie akurat próbowano zainteresować ludzi piłką nożną i w tym celu powołano do życia ligę zawodowa, ściągając z Europy tamtejsze gwiazdy, przeważnie w wieku - dla piłkarza - przedemerytalnym. Cruyff miał wtedy 32 lata i najpierw grał w Los Angeles Aztecs, a następnie w Washington Diplomats. Wprawdzie liga wkrótce zbankrutowała, ale dopóki istniała płacono tam znakomicie i Johan Cruyff swoje zdążył zarobić.
W 1974 roku Michels został selekcjonerem reprezentacji, w której futbol totalny znalazł jeszcze lepszych wykonawców, bowiem do piłkarzy Ajaksu dołączyli także gracze Feyenoordu Rotterdam, w sezonie 1973-74 triumfatora Pucharu UEFA.
Holendrzy rozpoczęli mistrzostwa od zwycięstwa 2:0 z Urugwajem, po dwóch golach Johnny'ego Repa. Później zanotowali bezbramkowy remis ze Szwecją, a po wysokiej wygranej (4:1) z Bułgarią mogli szykować się do gry w drugiej rundzie, gdzie trafili do grupy z Argentyną, NRD i Brazylią. Zdaniem komentatorów w tych trzech spotkaniach podopieczni Michelsa pokazali całą esencję systemu totalnego, połączenie efektowności ze skutecznością. 4:0 z Argentyńczykami, 2:0 z piłkarzami ze Wschodnich Niemiec i taki sam wynik z Brazylijczykami sprawiły, że przed finałem, w którym Holendrzy grać mieli z gospodarzami turnieju Niemcami, byli zdecydowanymi faworytami. Jednak 7 lipca w Monachium, mimo iż od '2 minuty meczu, po bramce Johana Neeskensa z rzutu karnego prowadzili 1:0, to jeszcze w pierwszej połowie dali sobie strzelić dwa gole. Wynik 1:2 utrzymał się do końca spotkania i Pomarańczowi, chociaż powszechnie uznani zostali za najlepszą drużynę mistrzostw, musieli się zadowolić jedynie srebrnym medalem.
W ataku niepodważalną pozycję miał lider i kapitan drużyny, Cruyff. Wspólnie z selekcjonerem załagodził napiętą atmosferę w zespole, kiedy przed mistrzostwami zawodnicy zaczęli się kłócić o sposób podziału pieniędzy. Cruyff, cieszący się wśród kadrowiczów nie mniejszym autorytetem niż Michels, pod koniec roku otrzymał trzecią już Złotą Piłkę dla najlepszego piłkarza, grającego w klubach europejskich.
Na mistrzostwa świata 1978 z drużyny, która cztery lata wcześniej dotarła do finału Mundialu, nie pojechali Cruyff i Willem van Hanegem. Cruyff zbojkotował argentyński turniej w proteście przeciw rządom junty, chociaż mówiło się także o jego konflikcie z selekcjonerem, a van Hanegemowi nie spodobało się, że Haan i Krol nie chcieli składać pieniędzy z reklam do wspólnej kasy. Nasz bohater nigdy więcej nie zagrał w Reprezentacji, w której wystąpił w 48 meczach i strzelił 33 bramki. Holandia przegrała w Finale z Argentyną 3:1.
Po powrocie do Europy zatrudniło go hiszpańskie Levante Walencja, potem przygarnął go Ajax, z którym wywalczył kolejne dwa tytuły mistrza Holandii. To od niego uczyło się wtedy nowe pokolenie talentów Ajaxu: Marco van Basten, Frank Rijkaard, John van 't Schip czy Soony Silooy. Znów błyszczał i zdobywał bramki; w sumie strzelił ich dla Ajaxu 204 w 275 meczach i w klasyfikacji najskuteczniejszych ustępuje tylko Pietowi Keizerowi. W 1983 roku zrobił coć równie kontrowersyjnego, jak odejście do Barcelony. Kiedy prezydent Ajaxu Ton Harmsen ogłosił w 1983 roku, ze Johan Cruyff jest już zbyt stary, obrażony piłkarz podpisał kontrakt z odwiecznym rywalem Ajaxu, Feyenoordem Rotterdam. Nienawiść kibiców obu klubów jest tak wielka, ze kiedy w połowie lat 70-tych cala Holandia oglądała w kinach film o Cruyffie, tylko kina Rotterdamu świeciły pustkami... Piłkarzom z De Kuip pomógł wygrać Eredivisie (po raz pierwszy od 9 lat) i zdobyć Puchar Holandii. W maju 1984 roku, po ukończeniu 37 lat, poinformował, ze zawiesza buty na kołku. "Jestem profesjonalistą. Nie mogę mówić, że jestem stary, zmęczony i prosić o wystawienie mnie na pół meczu. Wszystko, albo nic..." - oświadczył na pożegnanie.
Powrócił do Ajaksu, tym razem w charakterze dyrektora technicznego a wkrótce potem trenera. Ajax pod jego kierownictwem zdobył dwa razy Puchar Holandii, i powrócił na europejskie salony: w 1987 roku van Basten i spółka zdobyli Puchar Zdobywców Pucharów (w finale 1:0 z Lokomotivem Lipsk) a rok później dotarli do finału tych rozgrywek (1:2 z KV Mechelen).
Z Barceloną Cruyff zaczął pracować w roku 1988, kiedy to zespół został przez niego zupełnie przemodelowany. Drugim trenerem został Carles Rexach. Cruyff od razu ustawił zawodników po swojemu. Ten proces nie dotyczył tylko pierwszej drużyny. Takze Barcelona B stosowała tak samo ofensywny styl gry. Takie wyrównanie sprawiło, że w przyszłości młodzicy mieli prostszą drogę do pierwszego zespołu. Bez wątpienia ten sposób zarządzania w pełni wytłumaczą sukces Cruyffa. W ten sposób kontynuował dzieło swego pierwszego mistrza - Rinusa Michelsa. Swoje metody trenerskie przedstawia w następujący sposób: "W piłce nożnej sprawa jest prosta. Albo jesteś na czas, albo spóźniasz się o ułamek sekundy. Jeśli się spóźniasz, musisz zrobić wszystko, by następnym razem być na czas. Piłkarze zawsze mają wiele wytłumaczeń: 'Ach, ja myślałem to.', 'Nie wiedziałem, że...' albo 'było po prostu odrobinę za późno, żeby biec do piłki'. Sam byłem długo piłkarzem, wiec nie muszą mi niczego tłumaczyć. Bardzo często sam wymyślałem takie usprawiedliwienia. Znam je wszystkie. Tłumaczenia się nie liczą. Po co powtarzać:, 'Dlaczego się spóźniłeś? Czy nie widziałeś...?' Albo 'Może byłeś za daleko, żeby dostrzec...?'. Piłka nożna to sport pomyłek. Jeśli piłka odskoczy od nogi, to nie błąd. Błąd popełnia ten, kto podbiega za późno. Ja potrafię wyłapać szczegóły, a ostatecznie właśnie szczegóły decydują o tym, czy ktoś się spóźni do piłki, czy nie".
27 stycznia 1991 roku, odkryto pewne zmiany w organizmie Cruyffa. Miał operacje serca, gdyż w wyniku ciągłej konsumpcji tabaki nastąpiła infekcja. "Piłka dała mi wszystko, ale niewiele brakowało, żeby to wszystko zabrały mi papierosy" - mówił żonglując i odkopując w siną dal paczkę papierosów. Zmienił styl życia na zdrowszy, ale w wywiadach zastrzegał; "Nie pozwalam, by strach zniszczył moje życie. Wielu ludzi borykających się z takim samym problemem przestaje żyć normalnie. Po co w takim razie zgadzać się na operację?".
Zespół pod wodzą Johana był najbardziej utytułowanym w historii klubu odkąd piłke nożną można było oglądać na ekranach kolorowych telewizorów. Od 1991 do 1994 roku 'Dream Team' zdobył cztery kolejne mistrzostwa Hiszpanii, czyli tyle ile udało się zdobyć w ciągu poprzednich 35 lat. Jako 'dodatek' zdobyli pierwszy w historii klubu Puchar Mistrzów, pokonując w 1992 roku Sampdorię Genua. Hristo Stoichkov oraz Ronald Koeman byli głównymi bohaterami prasy, ale do czołowych postaci należeli również Michael Laudrup oraz Txiki Begiristain. Zespół Cruyffa stanowił nową jakość w świecie futbolu. Ofensywny styl, podania z zamkniętymi oczami lub piętką, atakujący obrońcy strzelający gole to było coś nowego.
Ekipa Cruyffa nie należała przy tym do aniołków. Wszyscy pamiętają wybuchowy charakter Christo Stoichkova, który był prawdziwym kolekcjonerem żółtych kartek. Oprócz tego często krzyczał na partnerów, ale wszystko to przynosiło efekty. Podczas trzech pierwszych sezonów oprócz zdobycia Mistrzostw Hiszpanii był jej najlepszym strzelcem.
Wiele, jeśli nie najwięcej zależało od kapitana Jose Marii Bakero. Kto wie czy jeśli słynny Bask nie zdobył gola przeciwko Kaiserslautern Koeman kiedykolwiek miałby szansę zdobyć gola decydującego o triumfie w tej imprezie.
Gdy zaczął się sezon 1990/91 tylko Zubizarreta 'przeżył' ze składu, jaki w 1988 objął Cruyff. Od sezonu 1990/91 do 1993/94 Zubizarreta opuścił tylko cztery spotkania Barcelony. Tak jak Bakero i Begiristain z Realu Sociedad , inną parą sprowadzona przez Cruyffa zaraz na początku kadencji była para zawodników Atletico Julio Salinas oraz Eusebio. Salinas zdobył 152 gole w 303 meczach, a jego stosunki z Cruyffem można określić jako 'miłość i nienawiść'.
Na prawym skrzydle szalał Goikoetxea, a jego świetne rajdy były główną bronią drużyny, która w 1991 roku zdobyła mistrzostwo. Romario w jednym jedynym sezonie potrafił zdobyć 30 goli, z czego przynajmniej połowa była pierwszej jakości. Czołową postacią drużyny był Guillermo Amor, wychowanek Masii, jedyny gracz, który towarzyszył Cruyffowi przez osiem spędzonych w Barcelonie sezonów. Mimo, że był typowym boiskowym pracusiem udało mu się zdobyć 91 goli w 560 meczach. Znakomicie uzupełniał typowego katalońskiego 'defensywnego rozgrywającego' Pepa Guardiolę.
Oprócz Koemana w obronie grali Sergi i Ferrer, nazywani koszmarami skrzydłowych. Sami nierzadko włączali się do ofensywy, potrafili przeprowadzić kilkudziesięciometrowe rajdy by wspomóc kolegów w ataku.
Niestety ostatnie dwa sezony w Barcelonie nie były tak owocne dla Holendra jak poprzednie. Barcy nie udało się zdobyć już ani jednego tytułu. Klub stanął na krawędzi. Ostatni sezon Cruyffa był tragiczny. Barcelonie po raz pierwszy od swoich początków groziło niezakfalifikowanie się do europejskich pucharów. Na całe szczęście honor drużyny i trenera uratował jego syn, Jordi, strzelając na San Mames bramkę, po której cala Katalonia odetchnęła z ulga. W rezultacie starć pomiędzy trenerem a prezydentem Josep'em Lluís'em Núnez'em, Cruyff opuścił klub tylnymi drzwiami.
Do dzisiaj pozostaje "bezrobotny", choć może przebierać w licznych ofertach. W 2002 roku mówiło się, ze obejmie reprezentacje Holandii, bo tylko on jest w stanie odbudować morale "Oranje" po przegranych eliminacjach MS. Wciąż jednak pozostaje nieugięty, ponieważ uważa, ze zawód trenera jest jednym z najbardziej stresujących. W wywiadzie przeprowadzonym przez holenderski magazyn piłkarski " Voetbal International", w roku 50. urodzin piłkarza - 1997, Cruyff wyznał, ze bardzo odpowiada mu obecny styl życia. "Jako piłkarz czy trener zespołów liczących się na arenie międzynarodowej nie miąłem życia prywatnego. Teraz mam czas dla mojej żony, Danny, moich dzieci, Chantal, Susila i Jordi, i kilkorga wnucząt. Mam tez czas na granie w golfa. Futbol nie ma już dla mnie tajemnic. Mam nadzieje, ze ten piękny sport nie zostanie zniszczony przez agresywnych kibiców, działaczy, którzy potrafią myśleć wyłącznie o sobie, i piłkarzy, którzy w kłótniach z kolegami stosują argument pięści. Piłka nożna jest mi zbyt droga, bym mógł spokojnie na to patrzeć".
W każdej chwili, gdyby tylko zechciał, otrzymałby stanowisko dyrektora sportowego, z olbrzymim zakresem władzy. Pewne jest też to, że gdyby zdecydował się wystartować w wyborach na prezydenta klubu, wygrałby w cuglach. Nic dziwnego, że wszyscy kandydaci na to stanowisko zabiegają o jego poparcie. Błogosławieństwo Boskiego ma taką siłę, jaką miałoby w Polsce poparcie papieża udzielone kandydatowi na jakieś ważne stanowisko państwowe.
Potwierdziło się to podczas wyborów prezydenckich w 2003 roku. Cruyff opowiedział się po stronie ugrupowania Elefant Bleu (Niebieski Słoń) i swojego dobrego znajomego, Joana Laporty. Ten wygrał z olbrzymią przewagą nad rywalami. Socios Barcy głosowali na Laportę, gdyż liczyli, że kiedy zostanie szefem, to tak naprawdę pełną, acz nieformalną władzę przejmie Cruyff. A wtedy natychmiast wrócą złote czasy. Dobitnie wyraził to popularny publicysta Barcelońskiego dziennika "Sport" Josep Casanovas: "Wierzymy, że Cruyff wskaże właściwą drogę i prezydentowi, i nieopierzonemu trenerowi Frankowi Rijkaardowi." Bo to oczywiście Cruyff zadecydował o powierzeniu zespołu rodakowi.
Miało być pięknie, a tymczasem Barcelonie wiodło się w lidze raczej kiepsko - straciła szansę na tytuł mistrza Hiszpanii. Cruyff bronił wyjątkowo nieudolnego w roli trenera Rijkaarda: - To nie on jest odpowiedzialny za słabe wyniki, lecz piłkarze, którym brakuje mentalności zwycięzców -ocenia. - Trzeba sprowadzić nowych graczy.
Katalońscy kibice, a za nimi media, Już od dawna krytykowały Laportę i Rijkaarda, natomiast Cruyff pozostawał nietykalny. Do czasu. Dobrał mu się do skóry nie byle kto, bo Miguel Bernardo Bianchetti, czyli Migueli, człowiek, który rozegrał najwięcej meczów w koszulce w granatowo-czerwone pasy. Ten świetny obrońca w latach 1973-89 wystąpił w 649 spotkaniach Barcelony! W latach 90. przez krótki czas znajdował się w sztabie szkoleniowym, a potem został stronnikiem kandydata na prezydenta Joana Castellsa.
W czasach kariery piłkarskiej Migueli nosił przydomek Tarzan, a to ze względu na siłę fizyczną i odwagę. Teraz też się nią wykazał. W popularnym telewizyjnym programie "Minut Zero" w stacji TV3 najpierw zaatakował Laportę. Wypomniał prezydentowi, że w trakcie kampanii wyborczej dużo mówił o sprowadzeniu Davida Beckhama, a nic nie wspomniał o podwyższeniu o czterdzieści procent cen karnetów, co nastąpiło, gdy objął władzę. Potem przeszedł do Boskiego Johana: - Słabe wyniki zespołu w tym sezonie są winą Cruyffa. Holender jak zwykle rzucił kamień (Migueli miał tu na myśli Rijkaarda), a następnie schował ręce. Proszę zobaczyć, że nikt, kto zna Johana bliżej, żaden kolega, z boiska, nie zalicza się do grona jego przyjaciół. Należy zburzyć mit Cruyffa jako tego, który sam zbudował w Barcelonie dream team. A na pewno należy założyć, i że więcej mu się to nie uda.
Co na to Cruyff? Nic. Od dłuższego czasu nie było go w Barcelonie. Jak zwykle podróżował. W ostatnich miesiącach 2003 roku gościł w Meksyku, w Stanach Zjednoczonych oraz w Szkocji, gdzie zrobiono mu zdjęcie podczas gry w golfa. Teraz wygrzewa się gdzieś nad ciepłym morzem. W obronie ojca stanął, zatem syn Jordi, obecnie gracz Espanyolu Barcelona. - Odczepcie się od taty - powiedział. - On tylko po przyjacielsku doradza prezydentowi i trenerowi Barcelony, kiedy o to proszą. Czy to źle? Niech nikt nie spodziewa się też, że gdy wróci z wakacji odpowie Migueliemu. Ojciec jest ponad takie polemiki...
17 maja 2006 roku w Paryżu okazało się że jak zwykle Johan miał rację. FC Barcelona wygrała z Arsenalem w finale Ligi Mistrzów 2:1. Cruyff gratulował drużynie zwycięstwa, oraz "swojemu" trenerowi, Rijkaardowi.
Mimo ze nie był mistrzem świata, ani "pomnikowym" idolem, Królewski Holenderski Związek Piłkarski przyznał mu, w 1989 r., tytuł Piłkarza Stulecia Europy. Nazywano go tez piłkarzem Roku 2000, tak bardzo wyprzedził swa epokę. Superpuchar Holandii nazwany jest jego imieniem. Uhonorował go także Ajax: na nowym stadionie ArenA, odsłonięto jego portret, a minister kultury, Aad Nuis opublikował ode na jego cześć w jednym z czasopism piłkarskich. On sam nie ma wątpliwości, ze zaszczyty, jakie a niego spadły, słusznie się mu należą. "Myślę, ze byłem najbardziej kompletnym na świecie piłkarzem" - zauważył nieskromnie w jednym z wywiadów.
Na liście jego ukochanych klubów pierwszy jest Ajax, ale na liście najpiękniejszych stadionów nr 1 ma barceloński Camp Nou. Kiedy odpoczywa od piłki, wtedy najchętniej słucha Nat King Cole'a i The Beatles albo ogląda obrazy Van Gogha. Z dzieł światowej kinematografii najbardziej ceni "Ojca chrzestnego". Chyba ma coś w sobie z niego...
Autor: Sebastian Wójcik; źródło: własne
|